Torebkowy zawrót głowy

Torebkowy zawrót głowy

Podobno szczęśliwe kobiety noszą małe torebki. Ja jako szczęśliwa posiadaczka roweru z koszykiem i przypinaną fikuśną sakwą, nie potrzebowałam przez całe lata tego dodatku. Więc zdobyłam chyba Everest szczęścia kobiecego.  Jednak szczęśliwa, czy nieszczęśliwa odkryłam, że potrzebuję do mojego zestawu koszykowo-sakwowego torebki, która będzie pasować do sukienki, gdy już z tego roweru zejdę i wejdę „do ludzi na salony”.

Od koleżanki dowiedziałam się o torebkach polskiej marki Fabiola – klik. Na stornie wybór jest tak duży, że dostałam oczopląsu, a mój z natury wydłużony proces decyzyjny stał się dłuższy niż włoskie spaghetti. Zastanawiałam się nawet, czy nie pozostać jednak przy koszyku i darować sobie zestaw pańci-eleganci. Jednak chęć posiadania zwyciężyła. Spisałam priorytety, zawęziłam obszar poszukiwań i ruszyłam ponownie do przeglądu strony.

Szukałam torebki, która:

a) nie będzie czarna,

b) będzie elegancka ze sportową nutą,

c) nie będzie mała :),

d) zmieści w sobie dokumenty, kosmetyki, jedzenie i inne drobiazgi,

e) będzie wygodna w noszeniu (czyli da się nosić na ramieniu i… zmieści się do koszyka rowerowego),

f) będzie pasować do spodni, spódnicy, swetra, krótkich spodenek i każdego mojego nastroju 🙂

Wybrałam piękną szarą (chyba profesjonalnie ten kolor nazywa się gołębim) z krwistoczerwoną podszewką. Torebka pomimo klasycznego kształtu i neutralnego koloru posiada lekki pazur. Bez trudu pomieściła wszystko czego potrzebowałam. Zmieściłam w niej  duży zeszyt, teczkę, kosmetyczkę, kalarepkę 🙂 , klucze, długopisy i kilka podobnych drobiazgów.

Torebka zamszowa – Shopper Mudiwa jasno szary – klik

Nie zadziałała jak Trójkąt Bermudzki, nie zaginęły  w niej żadne ze schowanych przeze mnie drobiazgów. Do tego zrobiłam jej test biegowy i rowerowy. Wypadła znakomicie. Dobrze trzyma się ramienia, nic z niej nie wypada, a idealnie dobrana długość… i tu mam problem: uszu/ów, pasków, rączek? No wiecie, tego na czym zawieszamy torbę na ramieniu  🙂 Otóż ta doskonała długość powoduje, że torebka nie wrzyna się w ramię, ani też nie „majta”, jak  majtek na maszcie i nie obija ciała.

Jestem zwolenniczką filozofii Zero Waste, więc przy wyborze torebki kierowałam się  solidnością wykonania i jakością materiału. Myślę, że torebka  posłuży mi przez wiele lat (mam w planie mieć ją do końca życia 😊).

Od czasu, jak człowiek zawinął swój dobytek w kawałek płótna i przewiązał sznurkiem minęły lata świetlne. Pierwsze torebki miały funkcję użytkową, dzisiejsze często tylko ozdobną. Jedne i drugie pełnią ważną rolę w naszej kulturze. Torebka mówi często o naszym statusie społecznym, zawodzie, hobby, a nawet wyznawanej przez nas religii czy filozofii. Torba może być manifestem, modlitwą i mantrą. Ale najbardziej lubię, że jest dodatkiem, który jest wisienką na torcie naszego ubrania.

Pisząc o wisience wpadłam na pomysł, że dokupię ze strony specjalnie dla mamy (Dzień Matki jest bliżej niż myślicie) torebkę (czerwoną jak diabeł), która urzekła mnie równie mocno co szara (gołębia). Była pierwsza na liście w kategorii: pasuje do wszystkiego, może zgrywać ekstrawagancką, elegancką i turystyczną. Dla mojej mamy będzie idealna 😊.

A co Wy kupiliście swoim mamom?

 

 

Justyna

Please follow and like us:
20

Dodaj komentarz

  1. Super stylizacje, szary to muj kolor tego sezonu. Bardzo mnie cieszy że polska marka oferuje tak wysoka jakość.

  2. Bardzo ładna torebka. U mnie jednak musi mieć pasek przez ramię a’la listonoszka. Tylko taki sposób noszenia torebek jest dla mnie wygodny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi