Nigdy nie będziesz tak młoda(y) jak w chwili obecnej

Nigdy nie będziesz tak młoda(y) jak w chwili obecnej

Dawno temu robiąc generalne porządki odkryłam kilka cennych rzeczy po moich przodkach. Były to rzeczy nie używane, zostawione na specjalną okazje. Jednak dla nich ta okazja nie nastała, a gdy pojawiła się, to nie była warta tego, aby ją nazwać dobrą okazją.  Nigdy nie zasiedli do pięknej zastawy, ani nie ubrali pięknej rzeczy kupionej w Paryżu. Czekając na okazję, pozbyli się radości czerpania przyjemności z codzienności.

Jeśli o czymś marzysz, to nie odkładaj tego na później, bo możesz któregoś dnia obudzić się z siwymi włosami i stwierdzić: „Ale ten czas szybko mija… a mi nie udało się…….”. Nigdy nie będziesz tak młody jak jesteś dzisiaj. Chciałoby się powiedzieć: carpe diem….. ba ….trzeba sobie to powiedzieć.

“Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” Horacy

Nigdy nie przechowuj rzeczy na specjalne okazje, bowiem każdy dzień twojego życia jest specjalną okazją. Wykreśl ze swojego słownika: „kiedyś to zrobię”, „potem”, „następnym razem”, „pewnego dnia”. Zrób to po prostu dzisiaj. Odkładanie rzeczy na później wynika z tak zwanego lenistwa. Czyż nie?

Pozbądź się „rzeczy”, które zatruwają twój umysł! A potem…. potem żyj chwilą.

 

Nie plotkuj

W dalekiej krainie żył sobie skrzat Plotkariusz. Trudnił się plotkami. –  Jak można żyć z plotek? – zadawali sobie inne skrzaty to pytanie, choć aby poznać każdą z nich gnali po gazetę przez skrzatową polanę. A Plotkariusz nauczony doświadczeniem życiowym i znający słabości skrzatów, na skraju lasu zbudował imponującą chatę, którą nawał „Plotzgubina”. I oprócz cudnie zapisywanych na papirusie plotek, sprzedawał wyśmienite wina. Ale zanim jego kariera na szczyt się wzniosła, początek miała niewinny. Otóż Plotkariusz zasiadł za drewnianą skrzynią, wyciągnął pióro i „zasiał na papierze” ziarnko, zapisując pierwszą plotkę:  „Kędzierzawa Skrzatowa z domu Chłodnookich jest brzemienna. Cóż za młodzieniec jest sprawcą tego dzieła?”. Poślinił kopertę, papier włożył w środek, zakleił, przybił pieczęcią i wysłał przez wiewiórkę list do szkolnej koleżanki panny Kędzierzawej. O ho ho…Jakże wielkie oburzenie pojawiło się na licach  Pączkowatej, która zaraz pomyślała: Czyżby ona z moim Ostrozębnym w sianie incydent miała? Ostatnio mieli się ku sobie. Plotki nie zachowała dla siebie, przekazała ją dalej. Po czym Ostrozębnny udał się do Kędzierzawej i zerwał zaręczony, które dzień wcześniej poczynił, mówiąc: skłamałaś, żeś dziewicą jest! Kędzierzawa nie omieszkała się zemścić i plotkę inną, druzgocącą puściła. A że wydźwięk miała zbyt mały, to  do Plotkariusza się udała i go zatrudniła. Wszak plotka musi być skuteczną formą przekazu, aby dotarła w zakątki skrzatowej doliny. Zaproponowała wydanie gazety skrzatowej, w której  plotki będzie siać, a żniwo zbierać z relacji innych. Jakże Plotkariusz się ucieszył, że tak szybko jego plan się ziścił. Pączkowata wywiady czyniła, a Plotkariusz zapisywał, gazeta plotkarska rozkwitła. Plotkariusz czytadło w „Plotzgubinie” uczynił, a gości częstował wykwintnym winem, aby języki im się rozplątały i wodze fantazji puściły. I tak każdy na każdego, mały na dużego, duży na małego. Aż wojna skrzatowa zapanowała. Nie wiadomo co prawdą, a co kłamstwem było. Skrzaty walki ręcznej się podjęli, a że im to nie wychodziło zaczęli się zastanawiać. Ale jakże tam szukać winy u siebie? Poszli do Plotkariusza, winowajcy wszystkiego. Stanęli pod „Plotzgubiną” i odczytali obwieszczenie:

Sami jesteście sobie winni. Nie zrzucajcie odpowiedzialności na innych. Zamiast szczerze porozmawiać, walczyliście w imię „plotka za plotkę”. A że plotką wojujecie, to i od plotki zginiecie.

Zubożałe skrzaty wróciły do swych domostw, a Plotkariusz ruszył w świat, bogaty o monety z gazetowej „Plotzgubiny”.

Przebywanie z pesymistami ciągnie Cię w pesymistyczne myślenie

Dlaczego akurat skojarzyło mi się to stwierdzenie z pierścieniem z „Władcy pierścienia”? Może dlatego, że pesymiści mają niezwykłą moc „ściągania w dół”. Potrafią kontrolować i wywierać negatywny wpływ na duszyczki nie ogarnięte jeszcze władzą PESYMIZMU. Potrafią zawładnąć osobami o woli słabszej. Na stwierdzenie „Daj spokój sobie z tym. Nie uda Ci się, nie ma szans” słabe duszyczki przytakują, zgadzają się z negatywnym stwierdzeniem odpuszczając sobie działanie. Komunikacja z pesymistami doprowadza do tego, że gdy Ty mówisz o swoich planach, oni od razu ściągają Cię w dół i przekonują, że są one „do kitu”, że są niemożliwe do realizacji. Pesymiści zadają pytanie „po co?”.

– Po co?

– A tak se.

– Ale po co?

– A czemu nie?

Toksyczne, pesymistyczne stwory są  zazdrosne, zawistne, zakłamane, nie radzą sobie w życiu zawodowym, nie stronią od  plotek i domysłów, są fałszywi. Nie ma sensu spotykać się z grupą ludzi toksycznych, aby nie przejąć ich cech, lub aby nie marnować czasu na walkę z nimi.

I nawiązując do znanej trylogii, powiem trochę sarkastycznie:

Nie stań się wytworem Saurona.

Nie stań się orkiem.

 

Jeśli potrzebujesz samotności, nie walcz z nią.

Jeśli masz ochotę schować się przed całym światem…..

….zrób to. Widocznie w tej chwili tego potrzebujesz, więc co cię ogranicza? Czas? Jeśli to czas, to oznacza, że nie potrafisz nim gospodarować, skoro nie możesz znaleźć „chwili dla siebie”. To jest jak z pieniędzmi, skoro dobrze zarabiasz, a brakuje ci do „pierwszego” to znaczy, że źle zarządzasz własnym budżetem.

Człowiek na ogół sam decyduje, w którym momencie i na jak długo chce się oderwać od wszystkiego i wszystkich, którzy go otaczają. Taka samotność jest człowiekowi po prostu od czasu do czasu potrzebna. Człowiek potrzebuje odpoczynku od nadmiaru spraw, od zbyt licznych, nie zawsze łatwych kontaktów z ludźmi. Czasem pojawia się potrzeba przemyślenia jakiegoś trudnego problemu, konieczność podjęcia skomplikowanej decyzji. A czasem jest to po prostu chęć bycia przez chwilę ze sobą samym. Ten rodzaj samotności jest więc elementem higieny psychicznej.

Nie narzekaj

– Co słychać?

– Ciężko….. człowiek niewyspany, dużo pracy. Na wszystko brakuje mi czasu… pieniędzy …. Coraz gorzej w tej Polsce.

Wiem, że jako Polacy mamy zakorzenione narzekanie. Czasem mam wrażenie, że jest to niejako wpisane w nasz naród. Jednak należy pamiętać, że narzekając pogłębiamy problem, z jednej strony czujemy delikatną ulgę, zaś z drugiej ogarnia nas fala negatywnych emocji. Narzekamy na wszystko. Układamy sobie świat i narzekamy na tę formę poukładania. I o ile to można zrozumieć, to trudniej zrozumieć pesymizm w stosunku do rzeczy, na które kompletnie nie mamy wpływu. I nie mówię tu o chorobach, bo to rzecz całkiem inna. A mówię tu np. o brzydkiej pogodzie, zamiast swoje życie dopasować do „brzydkiego dnia’, psujemy go jeszcze bardziej narzekając na ten dzień.  A zatem narzekamy często na coś, na co nie mamy wpływu.  Postawmy sobie więc pytanie: I co w związku z tym zmienimy?

 

Nie udowadniaj swoich racji za wszelką cenę

Wprost uwielbimy to. Oczywiście to był sarkazm. Nie lubię ludzi upartych i zadufanych w sobie, którzy nie dostrzegają racji innych osób znajdujących się w jego otoczeniu. Zresztą, kto ich lubi?

Ludzie uparci, którzy za wszelka cenę próbują udowodnić  innym swoją racje, często popadają w absurdalność, a do tego sami się pogrążają w pogłębiającej się negatywnie sytuacji. Choć wiedzą podświadomie, że dokonali np. złego wyboru, przewartościowują go, próbują udowodnić, że tak nie jest wyszukując powody, dla których warto było w taki sposób postąpić. I gdyby choć przez chwile zapanował nad nimi rozsądek, zamiast głupiej, niszczącej dumy, w wielu przypadkach błąd został by szybciej, bądź w ogóle naprawiony.

Wprost nie do wiary, ile rozumu zużywa się w świecie dla udowodnienia głupstw. F. Ch. Hebbel

Wszak….. To od Ciebie zależy na ile będziesz szczęśliwa(y).

Aneta

Dodaj komentarz

  1. Fantastyczny post. Po pierwszym zdaniu nie mogłam oderwać oczu od monitora i jednym tchem przeczytałam cały. Masz rację w tym co piszesz. Rzeczy traktujemy jak świętość, tylko, że rzeczy zostaną a my przemijamy…. Ludzie negatywnie nastawieni zarażają nas swoim nastawieniem. Można by powiedzieć, że to dżuma naszych czasów. A szczęście jest dla każdego z nas na wyciągnięcie ręki, ale czy po nie sięgamy?
    Super tekst. Oby takich więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi