Carpe Diem

Carpe Diem

Zazwyczaj nie planuję, nie wybiegam w daleką przyszłość, nie wykupuję wycieczek w listopadzie na przyszłe wakacje, nie zastanawiam się we wrześniu gdzie jechać na ferie, nie planuję obiadów na cały tydzień, zazwyczaj nic nie planuję  z dużo większym wyprzedzeniem. Dlaczego? Bo nie lubię czekać. Nie cierpię na coś czekać, bo jestem w nadzwyczajnie świecie niecierpliwa.  Nie – czekanie wypływa też z innej myśli. Nie czekam, bo nie wiem co po drodze się wydarzy. Nie czekam, bo nie lubię mieć zaplanowanego życia. Jeśli wpadam na jakiś pomysł to po prostu realizuję go…ot tak po prostu, nie czekając.

“Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” 

Uwielbiam tą sentencję z poezji Horacego. Dlaczego? Bo afirmuje życie, bo wyraża przekonanie o tym, iż trzeba korzystać z życia i jego przyjemności zarówno w sensie fizycznym jak i duchowym, doceniać własne szczęście oraz uśmiech nawet w najtrudniejszych chwilach. I tak jak Horacy i ja łączę epikureizm i stoicyzm. Zawsze staram się kierować złotym środkiem, bez popadania w skrajności.

Auream quisquis mediocritatem
diligit, tutus caret obsoleti
sordibus tecti, caret inuidenda
sobrius aula.

Kto złoty sobie upodobał umiar,
ten się uchroni przed nikczemną nędzą
i przed zawiścią, która zawsze ściga
bogate dwory.

I z roku na rok coraz bardziej utwierdzam się w mądrości tych nurtów filozoficznych. Propaguję też slow life, korzystając z każdej minuty, godziny, z każdego dnia nie marnując żadnej chwili na życie w biegu. Bo taki bieg kojarzy mi się ze stadem biegnących bawołów. Nie wiem dlaczego bawołów. O tak…

 Pomimo, że nie planuję, to mam cel……. jedynym celem na 2019 r. jest szczęcie…. Smakuję życia, delektuje się każdą chwilą, patrzę na nie jak na pyszny deser, który zjadam i robię kolejny, a każdy jest inny, wyjątkowy i opływa w ciekawe smaki. Pomimo, że często nadmiar obowiązków powoduje szaleńcze tempo, które bezczelnie wkrada się w moją pracę i życie prywatne, to nie staję  się niewolnikami czasu, nie gonię, biegnę tylko na bieżni i rzadko się spieszę. Dzielę się obowiązkami. Wypełniam swój czas w taki sposób, aby zawsze znaleźć chwilę na to, co lubię…. tak jak teraz… piszę, bo lubię. Zazwyczaj nie marnuję czasu nieuważnie, ale marnuję go uważnie. Gdy ktoś mówi mi, że nie ma czasu, ja odpowiadam, że to dlatego, że nie potrafi nim gospodarować, albo, że nie chce go mieć. Szkoda mi takiego człowieka, bo nie cieszy się każdą chwilą, gdyż nie ma na to czasu. Ufff……

Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie

Jaki nam koniec szykują bogowie,

I babilońskich nie pytaj wróżbiarzy.

Lepiej tak przyjąć wszystko jak się zdarzy.

A czy z rozkazu Jowisza ta zima

Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma,

Będzie ostatnia czy też nam przysporzy

Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży

Nie troszcz się o to i… klaruj swe wina.

Mknie rok za rokiem, jak jedna godzina.

Więc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę

W złudnej przyszłości obietnice płoche.

przeklad H. Sienkiewicz

 

Ps. w zasadzie miało być o modzie, o szarej bluzce ze srebrną nitką, o zegarku z granatową tarczą, o…… hm….. ale wyszło inaczej. Nie planowałam tego 🙂

I podobnie wczoraj, poszłam z Marzenką na specer, aby zrobić jej zdjęcia do stylizacji i wyszło inaczej, znalazłyśmy się w jednej z najstarszych zielonogórskich kawiarni, poznałyśmy kobietę, która tam najdłużej pracuje, opowiedziała nam swoją historię, a wpis stylizacji przerodził się w coś więcej, bo będzie o  o księżce, o kawiarni i o modzie. Ale o tym będzie następny post.

 

Aneta

bluzka i spodnie – Reserved

zegarek Michael Kors

 

 

Please follow and like us:
20

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi